środa, 4 lutego 2015

Narodziny zła, część IV

Czasami ludzie są okropni. Zazdrosne, pozbawione rozumu maszyny, pragnące zabijania, dręczenia i męki. Wszystkim chodziło o zemstę a w zależności od jej działań konsumentów kierowano na poszczególne poziomy Srebrnej Wieży. Czasem trzeba było męczyć kogoś jedynie koszmarami, czasem nawiedzać, by opuścił dom utrudniający rozbiórkę. Obie strony zyskiwały wtedy korzyści. Ludziom łatwo było żyć w symbiozie z demonami, bo nie różnili się wieloma cechami. Jednak potwory nie potrafiły się hamować. Niczym berserkowie szli przed siebie nie zważając na poniesione straty. Uczniowie mogli jedynie marzyć o przydatnych mocach, by tylko móc działać. Z najmniej szkodliwych, w prosty sposób mogli stać się jednymi z najgorszych, co było największym przywilejem. Niepłatne zlecenia traktowali jak praktyki, które pozwalały im stać się kimś. Tym razem do Wieży zawitało dziecko. Mała, może siedmioletnia dziewczynka, z pozoru wyglądająca niegroźnie. To ona zażyczyła sobie koszmarów Jacoba.

1 komentarz:

  1. Jak zwykle... Cudne! <3
    Masz taki styl, że chcę więcej i dobrze o tym wiesz! :D
    Jesteś sadystką. Powoli zwiększasz ciekawość, a potem nagle kończysz! To zbrodnia jest. Karalna!
    Ogólnie, podoba mi się motyw i liczę na więcej.
    Weny i czasu Ci życzę! :D
    Pozdrawiam:
    Ashta :3

    OdpowiedzUsuń