piątek, 27 lutego 2015

28

Zawsze byłem sprzeczny ze światem. Kiedy wszyscy mówili: "Jesteś kowalem własnego losu", a ja wiedziałem, że to kłamstwa. Moje przeznaczenie było zapisane w księgach, a wiedźmy uzgodniły czego muszę dokonać. Nic nie mogłem zmienić.
Tak samo kiedyś ktoś powiedział, że przyszłość to same domysły. To wszystko co o niej wiem, mogę sam zmienić. Nie mogę. Bo jeśli przyszłość mówi, że zginę w szkole, to nawet jeśli celowo będę jej unikać i tak się tam dostanę i przez to, że w niej nie byłem umre. Śmierć zawsze ma wszystko zaplanowane. Co z tego, że coś zrobie jeśli moc jest krok przede mną. Lub gdy ktoś mówi: "Bądź sobą!". To jest najgorsze. Nie tylko w przypadku przemienionych, bo jasną rzeczą jest, że się nie ujawnimy. Gorzej bylo w przypadku ludzi. Gdy wpajano to grzecznym, kulturalnym dziewczynom. Dla nich bycie sobą było wyzbyciem się wszelkich oznak przyzwoitości. To był sztylet w serce, kiedy po ulicy szła wymalowana dwunastolatka, od której pachniało papierosami. Oczywiście rozmawiając przez swój najnowszy smartphon musiała przeklinać co drugie słowo. Mówiła gwarą. Pozbawiona szacunku mała zdzira.
Bądź sobą...
Nie! Nie bądź.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz