Urodziłem się dla pomocy. Nierealnym dla mnie było przejsć obojętnie obok rannej osoby, a widok zła obrzydzał mnie. Mordowanie było najgorszym z przestępstw krytykowanych przeze mnie, a ludzie, którzy choć raz zabili byli dla mnie skończeni. Nie chciałem żeby zniknęli, bo sama myśl o byciu jak oni wprawiała mnie w załamanie. Nie byłem idealny, bo chociaż pomagałem nigdy nie robiłem tego bezpośrednio. "Być niezauważonym" - takie właśnie było motto przemienionych, a w miasteczku takim jak moje za zwykłą drobnostkę zostałbym bohaterem. Od dziecka uczony, co jest złe, nagle sam stałem się własnym koszmarem. Mordercą.
Jak zwykle, okropna kobieto, rozbudzasz ciekawość, a potem takie coś. Nie lubię Cię! :P
OdpowiedzUsuńŻartuję. :D To chyba kolejna historia, tak? *_*
Nie mogę się doczekać reszty! <3
Pisz szybko i troszeczkę dłużej, bo krótkie formy są świetne, ale tylko jeśli masz takie zamówienie. Chociaż, w Twoim wykonaniu wszystko jest świetne. :D
Weny i czasu Ci życzę. :)
Pozdrawiam:
Ashta :3