niedziela, 1 maja 2016
Mediocritatem
Zdałem sobie sprawę, że jestem przeciętny. Nie super zdolny, mądry czy ciekawy jako osobowość. Po prostu, przeciętny. Szczególny jedynie ze względu na moc. Bez niej? Byłbym nikim. Zagubionym w społeczeństwie nastolatkiem, który nie potrafi o siebie zadbać. O innych za to... za nich rzucałem się w ogień. Czy ich znałem, lubiłem, zależało mi na nich? Nie zastanawiałem się nad tym, bo byli ludźmi. Starałem się uchronić ich przed ranami, które sam mogłem uleczyć. Moja dusza nadal jednak była bardziej zraniona, niż moje ciało zdążyło być przez całe życie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz