Zabiła zwierzaka. Litry krwi spływały po podłodze. Wilk padł martwy.
- Panno Johanson...- Zanim starucha dokończyła, szkolny sztylet w dłoni Anny przebił ją. Dziewczyna z szyderczym uśmiechem opuściła salę. Wróciła do apartamentu w Srebrnej Wieży. Ogień w kominku rozpraszał jej głodny wzrok przez resztę wieczoru. Dawno nie piła. Stęsknione bólu i krzywd ludzkich myśli goniły za płomieniem, szukając ukojenia. Tego dnia widziała rzeki upragnionego pokarmu. Opanowanie tego było trudne, a ona nie ćwiczyła dla dobra świata. Robiła to dla siebie. Jedyną wyznawaną dla niej zasadą było to, że szczęście nie jest ważne, tylko siła. Nienawiść, gniew i ból rodzące moc, odwagę i samodzielność. Tysiące porażek niosące coraz więcej zwycięstw. Musiała wygrywać, by w końcu móc odpocząć w szacunku i z władzą. Bo to ona miała być postrachem świata i królową zła...
czwartek, 8 stycznia 2015
Narodziny zła, rozdział II
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Jesteś okropna. Naprawdę, paskudna... Ale!
OdpowiedzUsuńMój Wewnętrzny Sadysta się cieszy. I zaczynam Ją wielbić! Chyba najlepsza część na Twoim Blogu! <3
Jejciu, w szoku jestem! To jest wspaniałe! <3
Czekam na więcej takich części i więcej Twojej Twórczości! <3
Weny i czasu! :D
Pozdrawiam:
Ashta :3
Hmm, zaskoczyłaś mnie tym, ze zabiła. Nie wilka, ale tą jędzę. Tego się nie spodziewałam.
OdpowiedzUsuńGłowna bohaterka będzie zła ~
Czekam na kolejne notki :3 Mam nadzieję, że to będzie nieco dłuższa seria <3
Weny i czasu ;3
Pozdrawiam,
Ogniokrwista z chamską reklamą;
http://akademiaczarownic.blogspot.com