Fraya, rok 1383, późna wiosna,
Wojska Alrandzkie zmierzały na zachodni wschód, kierując się na Złotą Dolinę. Był tam dokładny środek świata, w którym co trzysta sześćdziesiąt pięć dni odbywał się obrzęd oddania. Pięcioro dzieci palono na stosie, w imię Boga, który pomagał wygrywać wojny. Nie minęło osiemdziesiąt dni, a wielka trójka wydała nakaz sprowadzenia nowych ofiar. Zbliżała się najważniejsza bitwa Alrandów i Frayów. Marteusz III i Starl VI, dwaj bracia oddani do niewoli przez matkę i dwaj wielcy królowie, którzy nie potrafili rządzić w jednym królestwie. Obaj chcieli władzy absolutnej. Pierwszy z nich był ateistą. Nie wierzył w Stwórcę, ale aprobował nadzieję ludzi. Dlatego palił stosy.
Trzech chłopców i dwie dziewczynki stali już posłusznie na marmurowej płycie, w samym sercu Złotej Doliny. Nie płakały, nie były nieszczęśliwe, a dumne, że to one sprawią, że ich naród wygra wojnę. Tym razem, nie rodzice podpalili swoich wielkich bohaterów. Sam król, chwycił pochodnię i zwrócił się w stronę ludu.
- Prości ludzie, szlachto, mieszczanie. Dziś staniecie się wojownikami. Starl VI, mój rodzony brat, który rozpoczął wojnę pomiędzy narodami, zapłaci z swoje grzechy! Boże, składamy ci piątkę tych istot, które oddadzą swój los w twoje ręce. Za to ty, daj nam siłę, abyśmy godnie pokonali mego brata.
- Panie. Powierzam ci się w twoje ręce. Ja Starl, zawsze ci wierny i posłuszny, syn grzesznej, jednak nawrócony. Twój święty posłaniec, proszę cię dziś o pomoc, przeciwko memu bratu. Amen. - Starl wstał z ławy kościelnej i odszedł..
piątek, 28 listopada 2014
I opowiadanie z morałem, część I
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Hm.. No nieźle :D
OdpowiedzUsuńPrzyznaję, nieźle! :D
Walka między braćmi, dobry motyw.
Ofiara z dzieci. Kryteria dawnych czasów, okropne.
Ale rozdział bardzo fajne. Takie wyrwanie z fabuły :D
No cóż, weny i czasu! :D
Pozdrawiam:
Ashta :3
Zachodni wschód ? Masło maślane :)
OdpowiedzUsuńFajne, tylko ZACHODNI WSCHÓD :)
OdpowiedzUsuń