środa, 19 listopada 2014

Urok, część II

Zwróciłem się w stronę ludu.
- I co dalej? Przez parę lat, będziecie żyć w idealnej cywilizacji, a co potem? Będziecie zabijać swoje dzieci, które nie mają prawa być tacy jak my? Będą słabi, dlatego pozbawicie ich życia. W końcu sami umrzecie, zsyłając na świat śmierć. - Wszyscy zaczęli się naradzać. Jasnowłosa Radna odepchnęła mnie, zsyłając zarazem mroczne spojrzenie.
- Znajdziemy sposób na przetrwanie. Będziemy oszczędzać ludzi, którzy będą dla nas pracować i wydawać nasze dzieci na świat. - Podniosłem się z podłogi.
- Nie każde dziecko, będzie przemienionym, będzie nas mało, powoli zaczniemy się topić w przybytku, a sami nie będziemy mogli wydawać potomstwa, które żyłoby równie długo, co my.
- Chłopak dobrze mówi! - Jeden z przywódców krzyknął. Wszyscy zaczęli wychodzić.
I tak uratowałem ludzkość.
No przynajmniej mniej więcej tak. Przy okazji zesłałem na siebie wieczne potępienie. Rada wkurzyła się na mnie bardziej niż zwykle. Przywiązali mnie do tego samego pala, co wcześniej nieżywego chłopaka i codziennie torturowali. Famindyną, efibloryną, miedzią... Zadawali mi ból, aż do znudzenia, a ja jedynie mogłem czekać na zbawienie.

3 komentarze:

  1. I pewnie ktoś go uwolnił ~
    Jakaś ładna panienka, z ostrym charakterkiem i niewyparzonym językiem :v
    Czekam na kolejne,
    weny i czasu :3

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja tą Panią u góry zamorduję! Chciałam być pierwsza, no! :c
    Podoba mi się, krótkie, zwięzłe, o czymś.. Jesnym słowem wspaniałe.
    Bunt na punkcie egzystencji - miazga! :D
    Biedny chłopak. Ratuj Go, no! :cc
    Weny i czasu:
    Ashta :3

    OdpowiedzUsuń