Było beznadziejnie. W jednym momencie myślałem czemu po prostu się nie zabić. Jednak w moim przypadku było to trudniejsze, niż zwykłe powieszenie. Pamiętałem jak było. Byliśmy dla siebie jak słońce i ziemia. Ona wskazywała drogę, pokazywała ukryte w ciemnościach dobro. Potrafiła mnie ogrzać uśmiechem i zniszczyć. Ironia. Pochłonęło ją zło.
Ach, skąd ja to znam? :D
OdpowiedzUsuńPięknie! <3 Bardzo mi się podoba! Jak zwykle, zresztą.
Równie 50 słów! :D Liczyłam :D
Jak już mówiłam, pięknie! :D
Twoja twórczość jest magnetyczna i przyciągająca i magnetyczna! :D Chcę czytać jej coraz więcej! Więc pisz szybko :P
Do tego czasu, życzę Ci weny i czasu!
Pozdrawiam:
Ashta :3
Supcio
OdpowiedzUsuń