czwartek, 8 stycznia 2015

Narodziny zła, część III

Srebrna Wieża była miejscem zamieszkania wszystkich uczniów. Zaczynając od tych najmniej doświadczonych w byciu złym, a kończąc na profesjonalistach. Anna jednego dnia zamieszkała na szczycie wieży, zabijając poprzednika. Na samym dole mieszkał nowy w fachu Jacob. Nie zbyt zainteresowany szkołą i dręczeniem. Ten, który nie zaznał jeszcze smaku strachu ofiary. I jak na razie nie miał zamiaru tego stosować, przynajmniej na ludziach. Ale umierał. Nie dało się unikać daru, bo to on podtrzymywał przy życiu. Miał mało praktyczną moc. Był koszmarem, złem nawiedzającym sny, kradnącym spokój. Jego moc była o tyle nietrafiona, bo nie wiedział jak jej używać. Ofiarami były osoby, będące najbliżej. Chłopak zarywał noce, spał w dniach, by tylko nikogo nie zranić. Ale tu było inaczej. Nie miał wyrzutów, bo otaczały go same bestie, żerujące wciąż kosztem innym. Położył się spokojnie spać, tym bardziej, że obok byli tylko delikatnie źli. Pech chciał, że zakłócił sen Anny i mimo iż dzieliło ich  siedemnaście pięter, to oboje byli równie blisko piekła.

Narodziny zła, rozdział II

Zabiła zwierzaka. Litry krwi spływały po podłodze. Wilk padł martwy.
- Panno Johanson...- Zanim starucha dokończyła, szkolny sztylet w dłoni Anny przebił ją. Dziewczyna z szyderczym uśmiechem opuściła salę. Wróciła do apartamentu w Srebrnej Wieży. Ogień w kominku rozpraszał jej głodny wzrok przez resztę wieczoru. Dawno nie piła. Stęsknione bólu i krzywd ludzkich myśli goniły za płomieniem, szukając ukojenia. Tego dnia widziała rzeki upragnionego pokarmu. Opanowanie tego było trudne, a ona nie ćwiczyła dla dobra świata. Robiła to dla siebie. Jedyną wyznawaną dla niej zasadą było to, że szczęście nie jest ważne, tylko siła. Nienawiść, gniew i ból rodzące moc, odwagę i samodzielność. Tysiące porażek niosące coraz więcej zwycięstw. Musiała wygrywać, by w końcu móc odpocząć w szacunku i z władzą. Bo to ona miała być postrachem świata i królową zła...

środa, 7 stycznia 2015

Narodziny zła, rozdział I

- Anna Adelin Maria Johnanson. - Starsza kobieta wyczytała imię dziewczyny.
- Jestem. - Wyszeptała szarowłosa. Nauczycielka podniosła głowę znad dziennika. Wstała i ruszyła w stronę nieśmiałej uczennicy.
- Panno Johanson, może i jest pani nowa w naszej szkole, ale niech się pani zachowuje, jak przystało na naszego ucznia. Kim jesteś, dziewczyno? - Podniosła jej podręcznik i rzuciła nim o ławkę.
- Nie powinno to pani interesować! - Wstała patrząc złowrogo kobiecie w oczy.
- Lepiej. To nie szkoła dla nieśmiałych. Ma z ciebie wyrosnąć drzewo. Na razie jesteś nasionkiem, zdolnym jeszcze do empatii. - Oczy dziewczyny zaświeciły złością. - Poczekaj na zajęcia praktyczne moja droga. - Sprawdziła obecność do końca, po czym zaprowadziła wszystkich do szczelnie zamkniętej sali pełnej zwierząt.
- Wybierzcie po jednym. - Anna uważnie rozejrzała się po sali pełnej fauny. Wszystkie były czarne, co tylko ją zrażało, gdy nagle dostrzegła śnieżnobiałego wilka. Musiał być jej. Pociągnęła za srebrny sznur, który owinął jej się na ręce. Czworonóg należał do niej. Zadowolona dziewczyna przyzwyczaiła się szybko do zwierzaka...
Niedługo później starucha zebrała całą klasę na naukach.
- Mam nadzieję, że oswojoliście się ze swoimi pupilami. Teraz je zabijcie. - Anna zbladła. Jeśli w ogóle można tak powiedzieć o całkiem białej na całym ciele dziewczynie. Jednak nie mogła pozwolić sobie na taki błąd w stosunku do nauczycielki. Podjęła potworną decyzję...

niedziela, 4 stycznia 2015