Dzieci moich dzieci, ojcowie moich ojców, matki moich matek... Pierwsze pokolenie nie dowie się o niczym, o czym dowie się każdy inny. Nie zaznają bólu rodzinnej klątwy, która ich ominie. Bo to oni są nieparzyście urodzeni pod szczęśliwą gwiazdą, która sprawia, że urok dosięga tylko parzystych. Czyli takich, którzy są ojcami naszymi, a gdy zostaną dziadkami ich wnuczęta będą znowu przeklęci. Tym razem byłem nieparzysty. Mimo to klątwa mnie dopadła. Dwudziesty trzeci z jednego z przeklętych rodów. Z rodu Redern'ów, ze strony matki.
Co w ogóle może oznaczać bycie nieparzystym? Pecha. Zwykłe przesądy zyskują na sile. Przejdź pod drabiną, wysyp sól. U nas przyjęto, że są prawdziwe, ale tylko ze względu na to, że pecha będziemy mieć całe życie. Z przesądami człowiek mniej sie bał, ale też szybciej umierał. W moim przypadku ja nadal pozosawałem żywy, ale odchodziło coraz więcej osób, na których mi zależało. I zazwyczaj z mojej winy. Bycie z rodu to było marzenie każdego. U przemienionych to była szlachta. Mało powiedziane, byliśmy królami! Zwierzopodobny z pierwszego rzędu mógł jedynie prosić o bycie naszą betą, co również było zaszczytem. Mięliśmy uczyć go tego, co sami potrafiliśmy. Bronić go, a i on musiał wykazać chęć, by umrzeć za nas. W tych samolubnych czasach trudno było znaleźć kogoś takiego. Towarzysza na śmierć i życie. Ja jednak swojego miałem. Jeszcze nie wiedział, że jestem z rodu, a już zachowywał się jakby był moją betą. Zresztą sam niewiedziałem czy to nie on był moją alfą. Obaj oddalibyśmy za siebie wszystko.
niedziela, 21 grudnia 2014
Ród Redern
piątek, 5 grudnia 2014
Urok, część V(ostatnia) - Wywiad ze smokiem
- Czym tak naprawdę są smoki? Poza znaczeniem opisującym niesamowite stworzenia, smok to każdy z nas. To znaczy przemieniony, który nie jest bestią. Nie wiem czy powinienem się tak nazywać, bo w sumie nawet jako zwierzopodobny jestem odmieńcem wśród swoich. Dzisiaj się o tym przekonałem. Wszystko zaczęło się od uratowania świata, kiedy to zostałem skazany na siedem dni tortur, w każdą noc...
- I co zrobiłeś? W końcu gdybyś się z tego nie uwolnił, nie opowiadałbyś mi o tym.
- Minęło jakieś dziesięć nocy, kiedy czułem, że nie dam już rady. Mieszało mi się w głowie, myliłem zwroty i coraz częściej zapominałem jak się poruszać. Nie potrafiłem dobrać słów, ani powiedzieć niczego sensownego...
- Teraz nie sprawia ci to problemu. Przejdź do sedna!
- Znalazłem dziennik Svena. Był kapłanem i pierwszym przemienionym. Przypadkiem odnalazłem jego grób, gdzie pochowany był z Księgą Doświadczenia Zła. Zapisana była ona przez wiedźmy i jej prawowitego właściciela, który na ostatniej stronie opisał, jak jest w piekle. Nie było tam lepiej niż na torturach, jednak tam mogłem się bronić. Wprawdzie przez wieczność, ale chciałem spróbować.Wtedy nadal nie myślałem trzeźwo. Zabiłem się.
- Jak to możliwe, jeśli siedzisz tu przede mną, oddychasz, odzywasz się, poruszasz?
- Zgłębiając tajemnice wiecznego potępienia odkryłem wiele legend. Jedna z nich opowiadała o przemienionych, tak silnych, którzy przeżyli śmierć. Nazywano ich Innymi. Byli normalnymi przemienionymi, mieli jednak dodatkową wadę. Pragnienie. Jak na ironię, wampirze łaknienie krwi. Nie dla pożywienia, lecz dla młodości. Jedną z Innych była Elżbieta Batory, teraz uważana za zwykłą psychopatkę. To jednak nie była jej wina, że mordowała niewinne dziewice. Jej winą było pragnienie nieśmiertelności, które ją straciło. Do tej pory nie było żadnego Innego, oprócz mnie. Jestem jednym z dwóch w całej historii.
- I co zrobiłeś? W końcu gdybyś się z tego nie uwolnił, nie opowiadałbyś mi o tym.
- Minęło jakieś dziesięć nocy, kiedy czułem, że nie dam już rady. Mieszało mi się w głowie, myliłem zwroty i coraz częściej zapominałem jak się poruszać. Nie potrafiłem dobrać słów, ani powiedzieć niczego sensownego...
- Teraz nie sprawia ci to problemu. Przejdź do sedna!
- Znalazłem dziennik Svena. Był kapłanem i pierwszym przemienionym. Przypadkiem odnalazłem jego grób, gdzie pochowany był z Księgą Doświadczenia Zła. Zapisana była ona przez wiedźmy i jej prawowitego właściciela, który na ostatniej stronie opisał, jak jest w piekle. Nie było tam lepiej niż na torturach, jednak tam mogłem się bronić. Wprawdzie przez wieczność, ale chciałem spróbować.Wtedy nadal nie myślałem trzeźwo. Zabiłem się.
- Jak to możliwe, jeśli siedzisz tu przede mną, oddychasz, odzywasz się, poruszasz?
- Zgłębiając tajemnice wiecznego potępienia odkryłem wiele legend. Jedna z nich opowiadała o przemienionych, tak silnych, którzy przeżyli śmierć. Nazywano ich Innymi. Byli normalnymi przemienionymi, mieli jednak dodatkową wadę. Pragnienie. Jak na ironię, wampirze łaknienie krwi. Nie dla pożywienia, lecz dla młodości. Jedną z Innych była Elżbieta Batory, teraz uważana za zwykłą psychopatkę. To jednak nie była jej wina, że mordowała niewinne dziewice. Jej winą było pragnienie nieśmiertelności, które ją straciło. Do tej pory nie było żadnego Innego, oprócz mnie. Jestem jednym z dwóch w całej historii.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)